Dzierzba – o krok od sławy [25.04.2009 - 07:33]
Wirtualna znajoma blondynka poinformowała mnie ostatnio lakonicznie, że w zeszłotygodniowej „Angorze” opublikowano fragment jednego z moich blogowych wpisów.
Ucieszyłem się bardzo, bo chociaż nie byłaby to moja pierwsza wizyta w drukowanych mediach, to jednak jako snob autentyczny jestem na takie wyróżnienia bardzo wrażliwy i łasy.
Pozwalają mi one utrzymać się w przekonaniu, że moje spontaniczne pisarstwo oraz połączona z niespotykaną lekkością pióra naturalna skromność dostrzegane są również przez ludzi, którzy wiedzą za jakie wierszówki warto zapłacić. Czytający mnie teraz blogerzy, samorządowcy z nadania rządzącej koalicji oraz politycy partii kanapowych na pewno rozumieją doskonale jakie uczucia mam na myśli.
W ten sposób nie tylko stawia się mnie w złym świetle, ale też prowokuje niezręczne i kłopotliwe sytuacje.
Dlatego też zupełnie szczerze czuje potrzebę sprostowania tutaj, że wprawdzie Farfał mnie nie kręci, to jednak jeszcze mniej kręcą mnie wszelkie „spontaniczne” akcje dla gawiedzi teoretycznie wielkomiejskiej i hipotetycznie myślącej.
A teraz, gdy już umyłem ręce, chciałbym dodać coś więcej.
.
Te męskie poklepywania po plecach, rozmowy z ponurymi wąsaczami o sprawach Ważnych, honorowe miejsce na liście poparcia wolnego w Trzech Króli, zdjęcia na kanapie Markiem Jurkiem i Rysiem Czarneckim…
Co bowiem z czytelnikami „Angory”, którzy zachęceni tym fragmentem pomyślą sobie, że Dzierzba jest takim fajnym i spoko ziomkiem, a przy bliższym poznaniu okaże się być tylko moherem i mało inteligentnym nieinteligentem?
Koniec strony szesnastej i w chyba stałe rubryce pt. „Blogi i blagi.pl”, która rym razem w całości poświęcona była neonazistom ujrzałem wytłuszczone, jakże miłe memu oku układające się w słowo Dzierzba literki. Poczułem się taki wielki.

Żadnych komentarzy.
Jump to comment form | comment rss [?] | trackback uri [?]