Platforma jest popularna [03.04.2009 - 12:13]

Skończyłem właśnie pobieżną lekturę opublikowanego w dzisiejszej Rzeczpospolitej wywiadu z Bronisławem Marią Karolem Komorowskim.

Bez wdawania się w szczegóły, ograniczę się tylko do kilku drobnych uwag.  Zacznę od najciekawszego stwierdzenia treści, że „Niszcząc Wałęsę IPN służy wrogom Polski, bo podważa jedyny żyjący autorytet znany w świecie. A to jest polska marka i trzeba ją umacniać, nie osłabiać.”

Nie sposób zaprzeczyć, że jest to prawda, bo niewątpliwie dla ludzi, którzy przynajmniej z grubsza orientują się gdzie leży Polska i może nawet słyszeli, że nie pisze się tam cyrylicą, Lech Wałęsa jest symbolem walki z komunizmem. Przynajmniej w takim stopniu, w jakim reszta naszych rodaków kojarzy im się z blond hydraulikiem. 

Ciekawsze jednak jest samo rozumowanie Komorowskiego. Wygląda bowiem na to, że dla Marszałka od prawdy ważniejsze są kryteria marketingowe i to, co pomyśli sobie o nas nie tylko zaprzyjaźniona Jamajka, ale i dalsza zagranica. Niezbyt zaskakujące, ale na pewno interesujące.

Niezmiernie oryginalna jest też sugestia, że Polska ma jakiś wrogów, których domniemane i ewentualne knowania blokuje autorytet Wałęsy. 

Przyznaję, że jest to dla mnie wyznianie bardzo odważne, bo po pierwsze nie spodziewałem się, że uprawiająca politykę miłości Polska ma jeszcze jakichkolwiek nieprzyjaciół, a po drugie, że były prezydent ma właściwości zbliżone do antyrakietowej tarczy. Zaczynam teraz rozumieć, skąd ten opór Autorytetów Moralnych przed lustracją Wałęsy. Chodzi o nasze bezpieczeństwo.

W dalszej części wywiadu autor stwierdzenia, że w IPN dominują popłuczyny po endecji, pochyla się z troską nad doborem kandydatów do Parlamentu Europejskiego. Rzecz jasna nie ogranicza się do własnego podwórka, ale porównuje do PiS. 

Z tego porównania wychodzi mu, że partia Kaczyńśkiego wysyła do Brukseli euroentuzjastów i eurosceptyków w jednej parze i w związku z tym jest partią o dwóch obliczach. Natomiast Platforma ma tylko jedną twarz – euroentuzjastyczną oczywiście.

Sądzę, że ten detal również warto zapamiętać na użytek jakiejś dyskusji, w której ktoś upierałby się idiotycznie, że w sprawach europejskich PO od SLD się różni. Po prostu kolejna rzecz w której miłośnicy III RP są zgodni. Taka błahostka, nic więcej.

Więcej informacje z wywiadu z Marszałkiem nie zapamiętałem, a ponieważ ładnie świeci słońce i mam ciekawsze rzeczy do zrobienia niż powtórna lektura tego kawałka Rzeczpospolitej,  czas najwyższy na puentę.
 
Ta jest dość prosta. Z całej rozmowy przebija bowiem tylko jedna, moim zdaniem dość istotna myśl przewodnia. 

Taka, że Platforma Obywatelska w pełni świadomie stara się być nowoczesną, nastawioną na swobodne dryfowanie od lewa do prawa partią środka. Sukces gwarantować ma ukierunkowywanie się na wyborców, przyciąganie ich głosów w sposób skuteczny, a więc w oparciu o badania opinii publicznej.

Jednym słowem PO jest najzwyczajniej w świecie partią populistyczną. Żaden to wstyd, nie mam bynajmniej zamiaru drwić z marketingowych talentów spin doktorów tej partii. Ostatnie wybory i wyniki sondaży pokazują, że za darmo nie biorą pieniędzy, a poza tym dobrze, że władze Platformy mówią o tym wprost. 

Nurtują mnie tylko dwie rzeczy.

Dlaczego nadal panuje przekonanie, że PO jest partią prawicową i dlaczego zrezygnowała z tak marketingowo nośnej nazwy jak Unia Wolności?
Czyżby jednak kompleksy?


About this entry