Ta nieszczęsna kontrasygnata [2008-01-25, 08:50:29]

Przeglądając wczoraj różne fora internetowe zauważyłem w prezentowanych tam opiniach dominującą niechęć do decyzji o wprowadzeniu żałoby narodowej.

Nie będę się tu teraz prześcigał w podawaniu mniej lub bardziej wybrednych cytatów sprowadzających się często do jednego – przez tę !#@&* żałobę pewnie odwołają mi imprezę, nie pójdę do kina na komedię, nudy w telewizji itd. itp.

Oczywiście winny jest temu prezydent, bo jak zwykle naburmuszony nie liczy się w ogóle z potrzebami ludzi, a już w szczególności młodego pokolenia. Na szczęście jest jeszcze nieocenzurowany przez Rydzyka Internet i tam przyszłość narodu swoje żale może wylewać.

W każdym razie wina Lecha Kaczyńskiego jest już (słusznie zresztą) przesądzona, bo to on wprowadził żałobę.

Tragedia to wielka dla wizerunku prezydenta nie jest, bo nie ma się co oszukiwać, że specjalnie bardziej z tego czy innego powodu nielubiany być już raczej nie może.  Pewnie też się z tym pogodził.

Widzę jednak pewne niebezpieczeństwo z tym związane dla wyluzowanego ‘mów mi Donek’ premiera. Może być niefajnie, gdy się rozniesie, że decyzję tę kontrasygnował.

Pomijając bowiem wysoką barierę zrozumienia tego słowa, to jednak gdy wieść ta pójdzie w świat, to w jakimś stopniu ucierpi na pewno jego image.

Wprawdzie premier zawsze może nieoficjalnie zasugerować, że działał pod presją starszej opinii publicznej, ale czy aby będzie wtedy wystarczająco przekonujący? Radziłbym nie ryzykować.

Dlatego proponuję, aby do dzisiejszych i jutrzejszych wystąpień telewizyjnych, ludzie od wizerunku uzbroili premiera jeżeli już nie w kłopotliwą i wywrotną deskorolkę, to przynajmniej w przetestowaną z powodzeniem w okolicznościach państwowych zwyczajną gumę do żucia, najlepiej balonową.

Bo żałoba żałobą, ale taki sympatyczny facet nie powinien być nigdy smutny i naburmuszony, no co ludzie powiedzą?



About this entry